![]() Niniejszy materiał jest reprintem artykułu "Ptasi Przyjaciel", jaki ukazał się 2006 roku w znanym, ogólnopolskim magazynie. |
|||
| Czy szybujący po niebie jastrząb
może powiedzieć nam coś o
nas samych? Może, i to znacznie więcej niż myślimy. Łopot skrzydeł to melodia której warto uważnie posłuchać...
- To była prawdziwa nić porozumienia - mówi ze wzruszeniem ptasi przyjaciel, a za chwilę pokazuje skinieniem głowy na Frodo. Siedzimy na ławeczce przed małym, skromnie urządzonym domem, z widokiem na skryte w cieniu woliery. Po ogrodzie biega młody wilczur z psotnymi oczami i piłeczką w zębach. Obok niego podskakuje wielkie, czarne ptaszysko. To właśnie kruk Frodo. Wyraźnie ma ochotę przechwycić zabawkę i wcale, ale to wcale, nie boi się ostrych zębów kolegi. Zdarza mu się wskakiwać psu na grzbiet i jeździć na nim po całej działce. Tylko tak może się wyszaleć, bo Frodo już nigdy nie wzbije się pod niebo. Złamane kilka lat temu skrzydło zrosło się krzywo, jeszcze zanim trafił pod opiekę pana Waldemara. Pozostały mu więc krótkie loty z drabiny na ziemię i przejażdżki na anielsko cierpliwym wilczurze. Ale Frodo nie wydaje się być załamany tym faktem. |
|
||
|
W skrzydlatym sanatorium
Kruk zalicza się do"pensjonariuszy" - zwierząt, które nie mogą być wypuszczone na wolność. Tak jak nieśmiała pustułka ze złamaną łapą, która na dość makabryczny widok udka z kurczęcia zamienia się w trzepoczący wulkan energii. - Drapieżnik musi być w stu procentach sprawny, inaczej nie przeżyje na wolności - wyjaśnia gospodarz. Na szczęście większość mieszkańców wolier to "rehabilitanci". - One są tutaj w sanatorium, na urlopie. Kiedy tylko wyzdrowieją, wypuszczę je z powrotem do lasu - ciągnie swą opowieść pan Waldemar. Taki właśnie los czeka maleńką sówkę pójdźkę, puszczyka z prawie wyleczonym urazem skrzydła (będzie uwolniony, gdy tylko nadejdzie "szczyt gryzoni" podczas żniw) oraz krogulca, który z głodu i desperacji rozbił się o szybę sklepu zoologicznego, usiłując upolować biegającego po wystawie chomika. Do"rehabilitantów" nie wolno się zbliżać. Dziki ptak musi bać się człowieka, inaczej może go spotkać ogromna krzywda. Wiedzą o tym dobrze dwa jastrzębie, które trafiły do pana Waldemara po tym, jak podcięto im skrzydła i zostawiono na pewną śmierć głodową. - Wielu ludzi, szczególnie na wsi, nie traktuje ptaków tak, jak na to zasługują - zasmuca się mój rozmówca. - Wcale nierzadkie są przypadki spalenia jastrzębia żywcem tylko dlatego, że przyleciał do kurnika, czy zatłuczenia sowy, bo sowa wróży śmierć. Niektórzy myśliwi strzelają do ptaków drapieżnych, choć te są pod ochroną. Tkwią w dziwnym przeświadczeniu, że drapieżnik to dla nich konkurencja. To zupełna bzdura! Przecież ptaki polują głównie na myszy! (Rzeczywiście, czy widział ktoś kiedyś sokoła przelatującego nad łąką z dzikiem w szponach?) Na szczęście nastawienie do ptaków powoli się zmienia. Szczególnie w miastach ludziom brakuje natury, więc tęsknią za dziką przyrodą i potrafią ją docenić. |
||
Słabość do drapieżników Kiedyś pan Waldemar mieszkał w centrum Warszawy. Trzymał rękę na pulsie wydarzeń, wciąż się spieszył, ścigał, szarpał. Tak jak większość z nas. Dziś mieszka w starej chałupie stojącej na samym środku zalesionej działki pod Wyszkowem. Nie ma telewizji kablowej, centralnego ogrzewania ani przystanku autobusowego w pobliżu. Ma coś o wiele lepszego - kilka wolier, zapał w sercu i świadomość, że dobrze wybrał. Pomaganie ptakom okazało się o wiele bardziej satysfakcjonującym zajęciem niż pomaganie własnej karierze. Niegdyś chłopiec, który z czułością wychował pisklę wróbla, dziś doświadczony fotograf dzikiej przyrody i przyjaciel "wszystkiego, co nie z betonu i nie ze stali", ze szczególną słabością do skrzydlatych drapieżników. Sprawia wrażenie człowieka, który nie wie, co to stres czy frustracja. - Wmieście żyje się szybko, ale płytko - mówi cichym, spokojnym
głosem. - W wyścigu szczurów łatwo zgubić samego siebie, przestać zauważać to,
co naprawdę ważne w życiu. Po przeprowadzce przestało mi zależeć na tym, żeby
mieć, a zaczęło na tym, żeby być. I robić to, co kocham, rzecz jasna. Jak to
mówią, "im dalej w las, tym więcej drzew" - śmieje się. - Z każdym dniem żyję
pełniej i jestem coraz bardziej szczęśliwy. Kiedy człowiek wyprowadza się z miejskiego
zgiełku, zaczyna obcować z naturą, szybko wycisza się i pojmuje, jak nienaturalne
i dziwne było jego dawne życie. Ptaki nauczyły pana Waldemara cierpliwości,
empatii, spokoju ducha. Nauczyły go też wcześnie zrywać się z łóżka i"nie trwonić
energii na bzdury". Na szczęście pan Waldemar zawsze może liczyć na dr. Andrzeja Kruszewicza, który prowadzi słynny ptasi azyl w warszawskim Zoo. - Andrzej jest dla mnie ostatnią instancją, wie o ptakach dosłownie wszystko i nigdy nie odmawia pomocy. A wracając do obaw, to lekki strach obleciał mnie także na wiosnę, kiedy rozpętała się psychoza ptasiej grypy. Nie bałem się oczywiście o moje drapieżniki - jak dla mnie ta choroba powinna się nazywać grypą drobiarską, a nie ptasią, bo atakuje prawie wyłącznie hodowany w nienaturalnych, niehumanitarnych warunkach drób. Bałem się natomiast reakcji sąsiadów. Na szczęście żaden z nich nie uległ ogólnej psychozie i obyło się bez paniki i ekscesów. |
Zwrócona wolność
Obcowanie z drapieżnikami i przywracanie ich naturze nauczyło
też pana Waldemara tego, z czym nie może się uporać większość z nas: całkowitej
akceptacji rzeczy nieuchronnych. |
||
| Czarnopióry telepata
Kiedy ktoś komuś zrobi krzywdę, mawia się, że człowiek jest człowiekowi wilkiem. Pan Waldemar ma na ten temat zgoła odmienne zdanie. - Gdyby ludzie postępowali względem siebie tak jak zwierzęta, świat byłby o wiele lepszy - mówi. I rzeczywiście, w naturze wszystko ma swój porządek. Nie ma miejsca na złośliwość, okrucieństwo, zemstę. Na te rzeczy monopol mamy, niestety, my - ludzie. Przypisujemy zwierzętom własne wady, a na dodatek często ignorujemy ich najlepsze cechy. Wiele osób myśli, że ptaki to bezmyślne, działające instynktownie latające stworzenia. - Po latach uważnego obserwowania tych zwierząt jestem absolutnie pewien, że instynkt warunkuje tylko 20 do 30 procent zachowań ptaków. Reszty uczą się (a trzeba wiedzieć, że robią to bez przerwy, aż do śmierci), wyciągając wnioski ze swoich doświadczeń - ciągnie pan Waldemar. W ustach człowieka, który nauczył błotniaka polować za pomocą atrapy myszy na sznurku, słowa te nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Okazuje się, że ptaki mają nie tylko instynkt, niektóre z nich ujawniają "nadprzyrodzone" zdolności, przy czym mogą one być bardzo kłopotliwe. - Kruki odróżnia od reszty ptaków umiejętność telepatii. Naprawdę. Frodo zawsze wie, co myślę i co chcę zrobić. Wyobraża sobie pani, jak to utrudnia podawanie mu leków albo zamykanie w wolierze? Zawsze wyczuje, że chcę mu zrobić jakieś "świństwo" i za nic nie daje się złapać - śmieje się gospodarz, a czarne ptaszysko łypie na mnie wyjątkowo rozumnym okiem. Wyobrażam sobie, jak żmudną czynnością musi być "okiełznywanie" Frodo, który po swoich kruczych przodkach odziedziczył nie tylko zdolności telepatyczne, ale także wielki dziób i skłonność do agresji. - Czasami muszę go nieźle pogonić, bo ma w zwyczaju nękanie innych "pensjonariuszy". |
© 2006 WERONIKA KOWALKOWSKA |
||
Fundacja Aviangarda, założona w przez Patrycję Telefon kontaktowy: 0-501-087-147, email: fundacja@aviangarda.eko.org.pl Adres fundacji i ośrodka rehabilitacyjnego: ul. Zjazdowa 8, 07-230 Mostówka Konto bank.: 08 1160 2202 0000 0000 8020 0454 |
|||